Test Vredestein Bobcat 29er 3Bo wszystkie Ryśki to fajne chłopaki! Jest Rysio z Klanu, jest Prezes Klubu "Tęcza" Ryszard Ochódzki, jest także Rysio Vredestein w słusznym rozmiarze 29 cali, który podbił niewieście serce testera z Klubu Przyjaciół Grubej Kiszki.

Michał Śmieszek

Jakoś takoś wyszło, że przestałem zwracać uwagę na wagę, nie tylko własną, ale także części montowanych do mojego 29era - w tym również opon. A że to kluczowy element w każdym rowerze, toteż z większą atencją podchodzę do tego jak gumy zachowują się w terenie, czy są stabilne, wytrzymałe, itd, niż czy są 50g lżejsze od Furious Fredów. Niebagatelne znaczenie ma także fakt, że ostatnimi czasy więcej śmigam na tłustych kołach powyżej 4 cali, stąd też każda szczuplejsza opona już sama w sobie jest turbo-zajefajna i ultralekka :) :). No tyle, że takie generalizowanie rzeczywistości jest mimo wszystko sporym nadużyciem.

A piszę o tym, ponieważ mój iście krosiarski sztywny 29er został przyozdobiony parą Rysiów, konkretnie modelem Vredestein BOB CAT 29x2.35" i dla wielu osób taki mariaż to jak pięść do oka. Opony stricte AM/Trail/Enduro, a tu proszę - hardtail XC. Aleeee..."Okrasa łamie przepisy"!

Rysie są naprawdę agresywnymi oponami. Bieżnik jest wysoki, każdy klocek ma między 4.5 a 6mm, co dobrze rokuje pod kątem trwałości lecz przede wszystkim skutecznego wgryzania się w ścieżkę. Projektanci przygotowali trzy linie klocków. Tradycyjnie te najbardziej wysunięte na skraju opony są najwyższe i najpotężniejsze - ich rolą jest utrzymanie trakcji w zakręcie. Te kostki cechuje również ponadnormatywna powierzchnia względem pozostałych, co ma gwarantować pewność prowadzenia.

Test Vredestein Bobcat 29er 2Kolejne dwie strefy kostek to już niemal środek opony. Klocki mają również sporą powierzchnię i tworzą  niemal "ciągłą" linię, dzięki czemu możemy spodziewać się relatywnie niewielkich oporów toczenia na utwardzonych duktach. Wyposażono je w dodatkowe nacięcia zwiększające ilość aktywnych krawędzi i tym samym pozytywnie wpływające na trakcję. Jeśli się uważnie przyjrzycie lub uruchomicie mocno wyobraźnię, to faktycznie dojrzycie wzór "kociej-rysiowej" łapy.

Testowany model, to najbogatsza wersja. Producent skorzystał z dobrodziejstw w postaci oplotu o gęstości 120TPI, opatentowanej trzy składnikowej mieszanki gumowej TriCompX oraz technologii Tubeless.

Byłem zatem bardzo ciekaw jak też takie gumiaki będą sprawować się w realu. Pierwszym pozytywem był ich montaż. Uwaga! Zmieściły się w widełki. Co prawda koło wymagało lekkiej centry bocznego bicia, ale ostatecznie jest GIT! Z tej pierwszej obserwacji wynika kolejna -  Rysie trzymają szerokość i są mięsiste, balonowe. To lubię! Obręcze mają wewnętrzną szerokość 22.4, zaś Bob Cat nadyma się na niej do 59.2mm mierzone "po klockach" oraz 58.6mm mierzonych "po balonie". Wynik bardzo dobry, niemal zgodny z deklaracją producenta. Jestem przekonany, że na szerszych obręczach, np. 25mm ta opona sprawowałaby się jeszcze lepiej.

Test Vredestein Bobcat 29er 5

Test Vredestein Bobcat 29er 6

Test Vredestein Bobcat 29er 4

Pomierzone, to poważmy. Rysie ważą sporo jak na standard XC, ALE już bardzo atrakcyjnie jak na standardy wyznaczane przez kategorię Trail  oraz All Mountain - tylko 865g. Taki wynik to efekt lekkiej, wyścigowej mieszanki TriCompX oraz zastosowanego oplotu 120TPI. Czy będzie szybko? Się okaże się ;).

JADZIEM, bo zmarzniem...

Pierwszy prawdziwy kontakt z terenem nastąpił w grudniu ubiegłego roku. Zima znowu nie rozpieszcza, ale akurat trochę śniegu podsypało, który chwilę później zamienił się w błoto. A to Rysie lubią najbardziej. Zamieniłem fatbajka na 29era i ogień. Dosłownie! Ta zmiana, to jak przesiadka z czołgu do zwinnego transportera opancerzonego. Na asfalcie, Bobcat radzi sobie zaskakująco dobrze. Generowane opory są na zupełnie akceptowalnym poziomie - jestem wręcz pewien, iż zadowolą bardziej wybredne, krosiarskie podniebienie.

Za to wachlarz możliwości, Rysio pokazuje w trudnym terenie. Do tej pory moją ulubioną oponą "trail" był WTB Trail Boss, o którym pisałem na T29 dwa sezony temu. No to teraz, "Szefuńcio" ma godnego zmiennika. Bobcat został wysłany na misję specjalną w błotnisty szlak najeżony korzeniami. Właściwie nie było takiego fragmentu na trasie, z którym sobie nie poradził. To w takich chwilach rowerzysta zaczyna doceniać myśl techniczną i kunszt producenta. Oczyszczanie z błotnistej mazi jest w mojej opinii wzorowe.

Test Vredestein Bobcat 29er 1Bardzo istotne jest jednak dopasowanie ciśnienia w oponie do warunków - żadne odkrycie Ameryki.  W moim przypadku sugerowane przez Vredestein minimalne ciśnienie 2 atm okazało idealnym w tamtej chwili. Bobcat przyjemnie amortyzował nierówności i dopasowywał się do rzeźby terenu. Lżejsi użytkownicy pewnie upuszczą więcej wiatru, ale generalnie nie polecam, ponieważ w moim mniemaniu konstrukcja opony nie jest przystosowana do niskich ciśnień. Optimum pracy to zakres podany przez producenta a tęgie /lub cięższe osoby powinny wdmuchać parę PSI więcej, niż stosowały do tej pory.

Gdy pogoda i warunki na trasie są dobre a umiejętności jadącego spore, to naprawdę warto dołożyć parę dodatkowych PSI "do pieca". Ryś będzie szybki i nadal przyzwoicie wgryzie się w teren. Piachy, miękka gleba, kamienie - to żywioł tego zwierzaka. Poprowadzi Was jak po sznurku. Pokusiłbym się o jej użycie w trudnych technicznie maratonach. Miękka mieszanka i dobrze zaprojektowany bieżnik przyzwoicie radzą sobie z korzeniami, również mokrymi. A gdzie nasz Ryś radzi sobie gorzej?

Otóż paradoksalnie, problematyczne mogą okazać się twarde szutry. Naturalnie mowa o agresywnej jeździe w zakrętach, bo po prostym ciągną aż miło. Mimo tego, że mocno wystające kostki są dość miękkie, to Bobcat niezbyt pewnie bierze wiraże i musicie być przygotowani na kontrolowany uślizg. Jest on do opanowania, niemniej bite drogi, to nie jest jego żywioł - lepiej znaleźć kręty szlak pełny błota :).

PODSUMOWANIE

No pewnie, że podsumowanie, bo co tu więcej kadzić. Macie ścieżkowego fulla lub sztywniaka o skoku min. 120mm, planujecie ostrą wyrypę w górach lub po płaskich lasach to przyjmijcie komplet Rysi z otwartymi rękami. Nie zawiodą i dowiozą Was szczęśliwie do końca. Niedowiarków zaskoczą prędkością na asfaltowych lub szutrowych odcinkach. Są relatywnie lekkie i wad praktycznie nie dostrzegłem poza mniejszą tolerancją na szuter. Widać, że Vredestein odrobił dobrze lekcję!

 

Tagi opony Vredestein, test opon 29er, test opon Vredestein, Vredestein Bob Cat 29x2.35, terenowy bieżnik, waga opony, budowa, opona na trudny teren, mieszanka gum